Dnia 25.05.2011 r. w miejscowości Derc odbyło się siostrzane spotkanie kobiet. W spotkaniu uczestniczyło nas 13 osób. Celem spotkania było m.in. poznawanie siebie nawzajem, rozmowy nt. organizacji konferencji Olsztyńskiego Forum Kobiet, a także ogólnie pojęty relaks. Miejscem spotkania było gospodarstwo sołtysa wsi Derc, a w zasadzie Pani sołtysowej i jej męża – Ewy i Tadeusza Maculewicz, bardzo bliskich znajomych Basi.

Mnie osobiście chęci do wyjazdu opadły w piątek, ale pomyślałam sobie, że zazwyczaj jak mi się nie chce gdzieś jechać, to potem jest bardzo fajnie i nie chce się wracać. I teraz też tak było. Już sama podróż do Derca obfitowała  ciekawe rozmowy i wydarzenia. Jechałam z Kasią, Wiolą, Moniką i małą Agą. Miałyśmy mapę (po części zrobioną ręcznie J), wiec myślałyśmy, że uda nam się szybko dotrzeć na miejsce. Jednak zajęło nam to więcej czasu niż przewidywałyśmy. Samo gospodarstwo położone jest kilka kilometrów za wsią, gdzie jedzie się po krętych dróżkach przez pola. W międzyczasie przez pomyłkę zajechałyśmy do  gospodarstwa sołtysa wsi sąsiedniej.

Po dotarciu na miejsce byłyśmy spóźnione około godziny. Gdyby nie Jagoda i Basia, które nas poprowadziły ostatni kawałek drogi przez pola, chyba byśmy dotarły jeszcze później. Ewa i Tadeusz przyjęli nas u siebie bardzo gościnnie i ciepło. Udostępnili nam w zasadzie cały dom, podwórko i pola. Najpierw były rozmowy, kawa, ciasto i ciasteczka w mieszkaniu, a potem spacer po okolicy, gdzie „prawdziwe gospodynie domowe” , tzn. Asia i Ania, nazrywały szczawiu na obiadki. Po powrocie ze spaceru, rozmowach i odpoczynku na tarasie przy cieście i ciasteczkach, miałyśmy ognisko. Pyszne kiełbaski oraz sałatki własnej roboty konsumowałyśmy w stodole stojącej vis a vis domu. Jest ona w znacznej mierze przeznaczona na pracownię, gdzie Tadeusz z drewna tworzy ciekawe i piękne rzeźby, zaś Ewa je potem maluje. Ewa i Tadeusz za rzeźby dostali wiele nagród w prestiżowych konkursach.

Po ognisku nadszedł czas na odjazd Kasi i Wioli…i mój (ponieważ z nimi przyjechałam i z nimi miałam wracać). Jednak okazało się, że wcale nie chce mi się wracać,… więc zostałam.

Klimat domku. Przyroda i krajobrazy stwarzały nam świetną atmosferę do rozmów, odpoczynku i relaksu. Na tarasie, gdzie rozmawiałyśmy, miałyśmy okazję pośmiać się i ubawić swoimi śmiesznymi historiami z życia. Dzieliłyśmy się też wnioskami z dotychczas zorganizowanych konferencji kobiecych oraz pomysłami na przyszłość.

Miejsce na wspólne wypady jest idealne! Z chęcią pojechałabym tam jeszcze raz. Sam pomysł kobiecego wyjazdu jest świetny, bo stwarza świetną okazję do poznawania siebie, integrowania się oraz do dzielenia się ciekawymi pomysłami na różne tematy. Niestety zabrakło mi czasu – sam na sam – z Bogiem, w tak pięknie stworzonej przez niego przyrodzie.

Agata Mroczek

http://www.olsztynskie-fk.pl/wp-content/themes/selecta