Refleksje ze spotkań

30 Oct 2012

Po konferencji „Bądź sternikiem swojego życia, a nie pasażerem!”

„Bądź sternikiem swojego życia, a nie pasażerem!”

 W jaki sposób sprawić, by przy użyciu jedynie trzech kroków zacząć efektywnie zarządzać swoim życiem? Jak zachować równowagę pomiędzy jego różnymi dziedzinami?

Właśnie nad tymi pytaniami zastanawiali się tym razem uczestnicy Olsztyńskiego Forum Kobiet. Tak – „zastanawiali” i tak – „uczestnicy”; na spotkaniu pojawił się bowiem również jeden mężczyzna. Jako rodzynek spisał się wyśmienicie – nie dość, że pilnie słuchał, notował i wykonywał polecenia, to jeszcze chętnie podzielił się swoimi przemyśleniami z całą grupą.

A nie było to posunięciem łatwym! Wszyscy mogliśmy przekonać się, że trzy kroki do efektywnego zarządzania i równowagi to nie prosta, zupełnie nieskomplikowana recepta na sukces, lecz żmudna, wymagająca wytrwałości praca. Prowadząca wykłady – Ewa Baryła – zmusiła nas do myślenia i zastanowienia się nad wieloma rzeczami; starała się pokazać,
w jaki sposób rozróżnić sprawy ważne od tych mniej znaczących oraz zupełnie nieistotnych. Na tapecie znalazły się role i funkcje, które pełnimy, związane z nimi obowiązki i wartości, które chcielibyśmy pielęgnować. Zmuszające do głębszej refleksji było też z pewnością pytanie: „Co chciałabyś/chciałbyś, aby ludzie powiedzieli na twoim pogrzebie/napisali na twoim nagrobku?”. Październikowe Forum Kobiet dało więc uczestnikom naprawdę sporo do myślenia, ułatwiło organizację czasu, może zapoczątkowało jakieś zmiany, a może coś przewartościowało.

Dobrze jednak, że ten dość ciężki temat zakończył się luźniejszym czasem rozmów
i wymieniania wrażeń przy kawie, herbacie, cieście i przepysznych sałatkach J

 

Gosia Zegler

Czytaj dalej

25 Apr 2012

Pięć języków miłości

Bądźmy poliglotami
– poznawanie języków miłości

Teraz więc pozostaje wiara, nadzieja, miłość, te trzy;
lecz z nich największa jest MIŁOŚĆ
(1 Kor. 13, 13)

 Jakie są języki miłości?

Wielu Czytelników może czytać z niedowierzaniem (tak jak zaskoczyło to słuchających), alW piątkowy wieczór (23 marca 2012 roku) w sali NOT-u odbyła się konferencja prowadzona przez Urszulę Nawrot w ramach Forum Kobiet. Miało w niej szczęście uczestniczyć ok. 70 osób. Prelegentka zaproponowała poznanie teorii języków miłości, której twórcą jest Gary Chapman. e rzeczywiście jest pięć sposobów komunikowania miłości. Co więcej – każdy odbiera jeden z tych sposobów, jako swój własny i … może nie rozumieć innych języków. Ale pocieszające jest to, że jeden z tych języków może być językiem macierzystym i dominującym, ale inne mogą być wyuczone. Ten macierzysty, niejako wrodzony język miłości sprawia, że chętniej nim „mówimy” i chętniej go „słuchamy”.

A oto omawiane języki miłości:

Język 1. Afirmacja, czyli „kocham Cię”

 Osoby z tej grupy cenią sobie nade wszystko słowa, bez nich „więdną”. Lubią mówić najbliższym, że ich kochają, wysyłają smsy, pozostawiają kartki, listy i liściki. Najchętniej z innymi porozumiewają się tym językiem, czyli lubią mieć słowne dowody miłości. Uwaga! Osoby te są bardzo wrażliwe na słowa: raniące, napastliwe, krzywdzące, agresywne…

 Język 2. Wspólny czas, czyli „wypijmy razem herbatę”

 W tej grupie ludzi najważniejsze jest okazywanie miłości poprzez spędzenie wspólnego czasu: spacer, wypicie razem herbaty, rozmowa, wyjście do restauracji… te elementy są niezbędne do tego, aby mogły wierzyć, że ktoś ich kocha. Uwaga! Duża wrażliwość na brak wspólnych chwil!

Język 3. Namacalne symbole miłości, czyli „mam dla Ciebie coś”

Prezenty są ulubionym wysyłanym i odbieranym sygnałem miłości tych osób. Chętnie dają choćby najdrobniejsze upominki. Same też uznają, że otrzymywanie prezentów jest dowodem na miłość. Uwaga! Osoby wyczulone na najdrobniejsze upominki, podarunki, pamiątki…

Język 4. Usługiwanie, czyli „moje czyny głośniej mówią niż słowa”

 Prozaiczne sprawy, takie jak: pozmywanie naczyń, wyniesienie śmieci, odetkanie zatkanego zlewu, zrobienie obiadu – to język tych osób. Dla nich słowa, czy wspólny czas nie mają takiej wartości, jak praktyczne przejawy miłości. Uwaga! Ta osoba będzie czuła się kochana, jak coś praktycznego dla niej zrobisz.

Język 5. Dotyk, czyli „chodź, przytulę Cię”

 W ostatniej grupie osób dotyk jest najbardziej ceniony. Osoby te bez dotyku nie rozkwitną – jest on bowiem dla nich podstawowym elementem miłości. Uwaga! Ludzie ci szczególnie wyczuleni są na raniący, nieprzyjemny dotyk!

Teraz już wiadomo, że na pytanie: „chcesz, żebym po południu skosił trawnik czy wyjdziemy razem na basen?” może paść prośba o skoszenie trawnika. Dla wnikliwego słuchacza wykładu lub Czytelnika będzie oczywiste, dlaczego. I równie oczywiste będzie to, że nawet w koszeniu trawy może być wysyłany komunikaty dotyczący miłości.

Oprócz tego, że każdy ma swój własny język miłości, dowiedzieliśmy się również, że ważne jest, aby ludzie potrafili porozumieć się w języku miłości osoby, którą kochają.

Język, jak to z językami bywa, nie jest ani lepszy, ani gorszy. Po prostu jest. Warto więc, jak zachęcała Prelegentka, uczyć się innych języków miłości. Warto więc zadać sobie trochę trudu i zdiagnozować język miłości kochanej osoby (żony, męża, dziecka, rodzica), a potem wypróbować go zastosować, nawet nieudolnie!

Drobny mankament wydarzenia:

Wykład był poruszający i wartościowy. W przerwie słychać było jednak wypowiedzi dotyczące tego, że temat jest ważny dla KAŻDEGO człowieka. Jeden z nielicznych mężczyzn – szczęściarzy obecnych na wykładzie – Piotr Sadzewicz, korzystając z dostępu do mikrofonu w czasie występu muzycznego, głośno wyraził ten pogląd.

                                                                                                                                                                                                           Ula

Czytaj dalej

01 Feb 2012

Konferencja „Moje wewnętrzne granice”

14.10.2011r. godz.18:00-20:00 odbyło się kolejne spotkanie Forum Kobiet pt. „Moje wewnętrzne granice”. Spotkanie to, które poprowadziła Iwonka Trznadel, wykładowcą była Dorota Świerk – pedagog i teolog, absolwentka Biblijnego Seminarium Teologicznego we Wrocławiu i Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Od 20 lat pracująca w międzywyznaniowej organizacji chrześcijańskiej – Ruch Nowego Życia. Obecnie koordynuje strategię CrossRoads, która przygotowuje realizatorów programu wychowawczego kształtującego charakter pt. ”Młodzież na Rozdrożu”.

Temat spotkania okazał się na tyle interesujący, że przyszło na nie ok. 50 pań. Wszystkie miałyśmy nadzieję na pomoc w określeniu  swoich granic i odpowiedź, co to tak naprawdę są te wyznaczane przez nas wewnętrzne granice. Pierwszym tekstem, który pomógł nam przybliżyć się do tematu był wiersz A. Fredry „Paweł i Gaweł”. Chyba nie ma osoby, która nie znała by tej zabawnej opowieści o relacjach między dwoma sąsiadami. Każdy pamięta, jak mocno bronili swoich granic- a my czy potrafimy mądrze je sobie stawiać?  Na te i inne pytania starałyśmy się znaleźć odpowiedzieć. Czasami określamy, szczególnie swoje prawa tak mocno, że nie dostrzegamy stanowiska drugiego człowieka.

Warto więc wiedzieć:

• kim jestem, a kim nie jestem i co z tego wynika
• dlaczego boimy się ustawiać granice
• jakie są przejawy źle wyznaczonych granic
• jak zyskać więcej szacunku od innych
• jak mówić „nie”, kiedy mówić „tak”
• granice – egoizm czy zdrowa troska o siebie?

Czytaj dalej

03 Sep 2011

Twarze kobiety – Kobieta Intymna

12 lutego 2011 odbyło się spotkanie zorganizowane przez Forum Kobiet uaktywniane w naszym zborze głównie przez Monikę Wiereńko, na które dotarło ponad 70 osób, głównie płci żeńskiej. Spotkanie prowadziła Iwona Trznadel (objawiony talent prezenterski!). Wszystko w pięknej, nastrojowej atmosferze zorganizowanej przez ekipę Basi Szymczuk.

O miłości, czyli coś dla duszy

Na początku wykład psycholog Renaty Gehrke. Trzy składniki miłości: namiętność, intymność, zaangażowanie (po rozszyfrowanie ich męska część Czytelników powinna się zgłosić do żon, sióstr, matek, córek… obecnych na wykładzie). Ważne wnioski: 1. miłość nie kończy się wraz ze spadkiem namiętności. 2. intymność i zaangażowanie są niezbędnymi składnikami pełnego związku 3. nie każde małżeństwo musi dojść do ostatniej fazy zwanej „pustym związkiem” :)

Przerwa, czyli coś dla zmysłów

W przerwie ciastowo-kawowo-sokowej oprócz poczęstowania się pysznościami, każda prawdziwa kobieta mogła wpaść w zakupowy szał. A było w czym wybierać! Korale, bransoletki, kartki, ciasteczka, broszki… Poza tym można było podziwiać rękodzieła wykonane podczas warsztatów u Kingi Rurys. Niektórym trudno było uwierzyć w autentyczne ręką-wykonanie. Kto nie wierzy, może sprawdzić podczas kolejnych warsztatów :)

Koncert, czyli coś dla Ducha

Mini-recital Kasi Kiklewicz i towarzyszącej jej Moniki był poruszający i profesjonalnie wykonany. Kasię znamy z nabożeństw, jednak zwykle towarzyszy jej nie w pełni muzycznie uzdolniony chór całego zboru, a to nie to samo, co usłyszenie „czystego koncertu”. Po mini-recitalu dało się słychać cichy jęk zawodu – czas przeznaczony na prezentację natchnionych przez Boga utworów Kasi był stanowczo za krótki. Czekamy na maksi-recital!

Wykład, czyli coś dla ciała i umysłu

Wykład położnej Moniki Kaliszak, podczas którego można było usłyszeć sporo przerażających rzeczy o przyczynach, objawach, rodzajach chorób wirusowych i bakteryjnych, ich następstwach i możliwościach leczenia. Ale jedno słowo brzmiało optymistycznie: profilaktyka J Myślę, że po tak wnikliwej analizie różnych schorzeń kobiecych, większość nieco przerażonych słuchaczek wyszło jednak z mocnym postanowieniem zadbania o siebie.

Pyszne zakończenie

Na pożegnanie każdy mógł się poczęstować sałatką i spędzić czas w miłym towarzystwie.

Podczas całego przedsięwzięcia mogliśmy zobaczyć wiele aktywnych, zaangażowanych kobiet (wykładowczynie, artystki, prezenterki, fotoreporterki, kamerzystki), a jednak słychać było tęsknotę za obecnością mężczyzn… – kelnerów. Nie jesteśmy jednak samowystarczalne, eh :)

Ula

Czytaj dalej

03 Sep 2011

Spotkanie 25 maja 2011r.

Dnia 25.05.2011 r. w miejscowości Derc odbyło się siostrzane spotkanie kobiet. W spotkaniu uczestniczyło nas 13 osób. Celem spotkania było m.in. poznawanie siebie nawzajem, rozmowy nt. organizacji konferencji Olsztyńskiego Forum Kobiet, a także ogólnie pojęty relaks. Miejscem spotkania było gospodarstwo sołtysa wsi Derc, a w zasadzie Pani sołtysowej i jej męża – Ewy i Tadeusza Maculewicz, bardzo bliskich znajomych Basi.

Mnie osobiście chęci do wyjazdu opadły w piątek, ale pomyślałam sobie, że zazwyczaj jak mi się nie chce gdzieś jechać, to potem jest bardzo fajnie i nie chce się wracać. I teraz też tak było. Już sama podróż do Derca obfitowała  ciekawe rozmowy i wydarzenia. Jechałam z Kasią, Wiolą, Moniką i małą Agą. Miałyśmy mapę (po części zrobioną ręcznie J), wiec myślałyśmy, że uda nam się szybko dotrzeć na miejsce. Jednak zajęło nam to więcej czasu niż przewidywałyśmy. Samo gospodarstwo położone jest kilka kilometrów za wsią, gdzie jedzie się po krętych dróżkach przez pola. W międzyczasie przez pomyłkę zajechałyśmy do  gospodarstwa sołtysa wsi sąsiedniej.

Po dotarciu na miejsce byłyśmy spóźnione około godziny. Gdyby nie Jagoda i Basia, które nas poprowadziły ostatni kawałek drogi przez pola, chyba byśmy dotarły jeszcze później. Ewa i Tadeusz przyjęli nas u siebie bardzo gościnnie i ciepło. Udostępnili nam w zasadzie cały dom, podwórko i pola. Najpierw były rozmowy, kawa, ciasto i ciasteczka w mieszkaniu, a potem spacer po okolicy, gdzie „prawdziwe gospodynie domowe” , tzn. Asia i Ania, nazrywały szczawiu na obiadki. Po powrocie ze spaceru, rozmowach i odpoczynku na tarasie przy cieście i ciasteczkach, miałyśmy ognisko. Pyszne kiełbaski oraz sałatki własnej roboty konsumowałyśmy w stodole stojącej vis a vis domu. Jest ona w znacznej mierze przeznaczona na pracownię, gdzie Tadeusz z drewna tworzy ciekawe i piękne rzeźby, zaś Ewa je potem maluje. Ewa i Tadeusz za rzeźby dostali wiele nagród w prestiżowych konkursach.

Po ognisku nadszedł czas na odjazd Kasi i Wioli…i mój (ponieważ z nimi przyjechałam i z nimi miałam wracać). Jednak okazało się, że wcale nie chce mi się wracać,… więc zostałam.

Klimat domku. Przyroda i krajobrazy stwarzały nam świetną atmosferę do rozmów, odpoczynku i relaksu. Na tarasie, gdzie rozmawiałyśmy, miałyśmy okazję pośmiać się i ubawić swoimi śmiesznymi historiami z życia. Dzieliłyśmy się też wnioskami z dotychczas zorganizowanych konferencji kobiecych oraz pomysłami na przyszłość.

Miejsce na wspólne wypady jest idealne! Z chęcią pojechałabym tam jeszcze raz. Sam pomysł kobiecego wyjazdu jest świetny, bo stwarza świetną okazję do poznawania siebie, integrowania się oraz do dzielenia się ciekawymi pomysłami na różne tematy. Niestety zabrakło mi czasu – sam na sam – z Bogiem, w tak pięknie stworzonej przez niego przyrodzie.

Agata Mroczek

Czytaj dalej
http://www.olsztynskie-fk.pl/wp-content/themes/selecta